Formularz logowania

Newsletter

Gościmy

Odwiedza nas 21 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

Dzisiaj9
Wczoraj81
W tygodniu793
W miesiącu2380
Ogółem104802

Formularz kontaktowy

Nagroda Świąteczna

 

 

1nagroda witeczna

 

Pisma o tej samej treści zostały skierowane do Zarzadów Spółek Grupy ENEA:

ENEA Operator, Enea Centrum, Energobud, Energomiar, BHU, Eneos, ENEA Trading, Energo - Tour, Hotel Edison, C.U. Energetyk Inowrocław

 

 

Mapa Afer PO

mapa-afer1-640x862

CBA i Mariusz Kamiński mieli rację. Zapadły wyroki ws. afery gruntowej

​CBA i Mariusz Kamiński mieli rację. Zapadły wyroki ws. afery gruntowej - niezalezna.pl  

foto: Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Piotr Ryba i Andrzej K. usłyszeli wyroki w procesie związanym z tzw. „aferą gruntową”. Sąd skazał pierwszego z nich na 2,5 roku więzienia, a drugiego na 54. Tys. zł grzywny. „Dobrze, że ten wyrok w końcu zapadł” – mówi portalowi niezalezna.pl Maciej Wąsik, były wiceszef Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czasach Mariusza Kamińskiego.   – Cieszy mnie, że wreszcie ten wyrok zapadł i mam nadzieję, że się uprawomocni – podkreśla Wąsik. – Moim zdaniem, kary są surowe, ale sprawiedliwe. Byłem zaniepokojony, że wszystko się tak przedłużało, bo przypomnę, iż pierwszy wyrok zapadł już w 2009 roku, ale wtedy został zaskarżony z przyczyn proceduralnych – dodaje.   „Afera gruntowa” doprowadziła do rozpadu koalicji PiS, Samoobrony i LPR, co w efekcie spowodowało konieczność przeprowadzenia wcześniejszych wyborów.
Jarosław Kaczyński jest politykiem, który nie akceptuje pewnych kompromisów. Tak jak teraz zachował się w sprawie trzech posłów (Hofmana, Kamińskiego i Rogackiego – przyp. red), tak też postąpił wówczas. W tamtych warunkach już nie dało się rządzić – zaznacza Maciej Wąsik. –  W mojej ocenie prezes PiS postąpił słusznie i musiał ten krok wykonać, bo są pewne sytuacje, które uniemożliwiają utrzymywanie się przy władzy. Tym się m.in. Prawo i Sprawiedliwość różni od Platformy Obywatelskiej. Nie trzymaliśmy się kurczowo władzy, tylko poddaliśmy się wyrokowi wyborców. Czasami po prostu – kiedy jest się w koalicji – trzeba zapłacić cenę za działania koalicjanta – tłumaczy.   Z kolei Cezary Gmyz powiedział portalowi TV Republika, iż wyrok potwierdza, że „afera gruntowa” nie była wymysłem funkcjonariuszy CBA, „lecz dotyczyła realnych zachowań korupcyjnych, jakie miały miejsce, kiedy Andrzej Lepper był szefem resortu rolnictwa”.   Afera wybuchła latem 2007 roku, gdy premier Jarosław Kaczyński zdymisjonował ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Ujawniono też wtedy, że CBA zatrzymało współpracownika Leppera Piotra Rybę oraz prawnika Andrzeja K., którzy w imieniu jego i swoim mieli domagać się łapówki za pomoc w odrolnieniu gruntu.   Według informacji przekazywanych przez media, sprawa miała rozpocząć się od rozpowiadanych przez dwóch biznesmenów informacji o tym, jakoby mogli oni odrolnić każdą działkę w Polsce. Centralne Biuro Antykorupcyjne, mając na celu ujawnienie szczegółów sprawy, rozpoczęło wobec nich prowokację. Podstawieni przez CBA agenci, podając się za szwajcarskich przedsiębiorców zaproponowali im łapówkę w zamian za pomoc w odrolnieniu działki w Muntowie.
Do wręczenia jej, zdaniem szefa CBA, nie doszło ze względu na demaskujący akcję przeciek informacji. Prokuratura nie wyjaśniła, kto mógł być źródłem przecieku.

http://niezalezna.pl/61395-cba-i-mariusz-kaminski-mieli-racje-zapadly-wyroki-ws-afery-gruntowej

Gorąco w Katowicach. Związkowcy okupują siedzibę Kompanii Węglowej

W czwartek około godziny 10.00 prawie dwustu związkowców weszło do siedziby Kompanii Węglowej w Katowicach. Górnicy zajęli budynek po zapowiedziach prezesa KW o zamiarze zamknięcia kilku kopalń i zwolnieniu kilkunastu tysięcy osób. Sytuację dodatkowo zaostrza fakt, że spółce brakuje pieniędzy na grudniowe wynagrodzenia dla .

Chodzi o plan naprawczy Kompanii Węglowej na lata 2014-2020. Zarząd miał załatwić euroobligacje w wysokości 3-4 miliardów złotych, które „zasypałyby” finansowy dołek. Teraz prezes Mirosław Taras wręczył plan centralom związkowym, oświadczając, że nie będzie obligacji i trzeba będzie zlikwidować kilka kopalń oraz zwolnić 15 tysięcy osób – mówi portalowi niezalezna.pl Stanisław Brzeźniak, przewodniczący Solidarności ’80 w Kompanii Węglowej.

Po oświadczeniu prezesa około dwustu związkowców wkroczyło do siedziby spółki i zajęło budynek. – Będziemy tu czekać na przedstawiciela premiera – wyjaśnia Brzeźniak. – Prezes Taras wyjechał do Warszawy, ale z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że nie spotyka się z najważniejszymi politykami, więc nie spodziewamy się, że przywiezie nam tu jakieś rewelacje – dodaje.

W zależności od odpowiedzi, którą z Warszawy przywiezie prezes Taras, a także po spotkaniu z przedstawicielem premier Ewy Kopacz, związkowcy mają podjąć decyzję o swoich dalszych krokach.

Na razie nie wiemy, jaka decyzja zapadnie, ale możliwości mamy sporo – w grę wchodzi na przykład akcja strajkowa albo blokowanie obiektów – tłumaczy Brzeźniak.

Związkowcy zapowiadają, że będą okupować siedzibę do skutku, czyli do momentu podjęcia przez zarząd i właściciela Kompanii Węglowej działań, które ustabilizują sytuację spółki.